social/twitter_normal.png social/youtube_normal.png

Rodzinne czytanie Biblii

„Nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa” – to słowa św. Hieronima, jednego z najwybitniejszych w dziejach świata tłumaczy Biblii.

Papież Benedykt mówił:” Słowo Boże przenika wszystkie czasy, zmieniają się różne idee. To, co dzisiaj jest najnowocześniejsze, jutro będzie przestarzałe. Tymczasem Słowo Boże pozostaje na zawsze. Ono się nie starzeje. W nim jest życie wieczne.

Biblia to list Boga, naszego Stwórcy i Pana, kierowany osobiście do każdego z nas. Mamy więc przywilej i obowiązek, jako chrześcijanie, żeby czytać ten list i odpowiadać w swoim sercu na Boże Słowo. Bo tylko w ten sposób zbudujemy trwałą osobistą relację z Bogiem, który jest miłością. 

Ten list trzeba czytać i nie wolno go ignorować , dlatego zapraszamy do dzielenia się z nami refleksją z rodzinnej lektury niedzielnej Ewangelii. Ufamy, że te krótkie rozważania pomogą nam poznawać Chrystusa i jeszcze bardziej umiłować Słowo Boże.
 

31.05.2020 – UROCZYSTOŚĆ ZESŁANIA DUCHA ŚWIĘTEGO

(J 20, 19-23 )
Wieczorem w dniu Zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane.

W Starym Testamencie słowo "tchnął" z j.greckiego emfysao występuje w kontekście ulepienia,stworzenia człowieka oraz przekazania ducha ,który ożywia umarłych.W ewangelii wg św. Jana  Jezus dokonuje niejako nowego stworzenia. Jego tchnienie jest tchnieniem życia, ożywiającym uczniów. Duch daje życie.
 
Dzisiaj w Kościele obchodzimy wielką uroczystość, dziś jest Zesłanie Ducha Świętego. Duch Święty jest obiecanym darem od Ojca i Syna. To On uzdalnia chrześcijan do wiary, udzielając swoich darów.   Módlmy się, abyśmy każdego dnia żyli Duchem Świętym, Ożywicielem i byli posłuszni Jego natchnieniom.                                                                                                             
Renata  z rodziną
 

24.05.2020 – UROCZYSTOŚĆ WNIEBOWSTĄPIENIA PAŃSKIEGO

(Mt 28, 16-20 )
Jedenastu uczniów udało się do Galilei na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus zbliżył się do nich i przemówił tymi słowami: "Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.

Zakończenie ewangelii według świętego Mateusza to opis spotkania zmartwychwstałego Jezusa z apostołami. W całej swojej Ewangelii ewangelista Mateusz opisuje takie wydarzenie tylko jeden raz. Wydaje się być nieprzypadkowym miejsce tego spotkania. Galilea, do której Jezus polecił uczniom przybyć, to miejsce, które ma dla nich szczególne znaczenie. To tam, w przeciwieństwie do Jerozolimy, miały miejsce wydarzenia bardzo miłe uczniom. Ta pogańska prowincja, to przede wszystkim miejsce ich powołania i ich decyzji o pójściu za Jezusem. Każdy z nas powinien mieć takie miejsce, gdzie mógłby spotykać Jezusa i z nim rozmawiać. Swoją własną Galileę.

Jezus, odchodząc do swojego Ojca, zostawia apostołom swoje ostatnie życzenie. Nakreśla przed nimi misję, by przekroczyli granice Izraela, aby zanieść całemu światu światło Ewangelii. Prosi, by uczniowie byli świadkami Jego nauki, by nauczali i chrzcili wszystkie narody.  Misja postawiona przed uczniami była niewątpliwie trudna do wypełnienia. Lęk, który w pierwszej chwili towarzyszył ich sercom został bardzo szybko uleczony przez obietnicę, którą Jezus złożył w swoim ostatnim zdaniu wypowiedzianym do apostołów. Zapewnił ich o swojej wiecznej obecności przy nich, o swojej bliskości i wsparciu. Obietnica ta nie dotyczy tylko Jego uczniów, ale wszystkich, którzy zdecydowali się w swoim życiu głosić Ewangelię.

Bóg umacnia nas każdego dnia, a z zapewnieniem Jego stałej bliskości z nami powinniśmy odważnie nieść prawdę całemu światu. Jak mówił święty Jan Paweł II do młodzieży: „Nie wystarczy odkryć Chrystusa, trzeba go nieść innym! Chrystus wam ufa i liczy na waszą współpracę. Chrystus was potrzebuje. Odpowiedzcie na jego wezwanie z odwagą i zapałem Waszej młodości.”

Agnieszka i Grzegorz z synami


17.05.2020 – VI NIEDZIELA WIELKANOCNA

(J 14, 15-21 )
Jezus powiedział do swoich uczniów: "Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze, Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie. Nie zostawię was sierotami: Przyjdę do was. Jeszcze chwila, a świat nie będzie już Mnie oglądał. Ale wy Mnie widzicie, ponieważ Ja żyję i wy żyć będziecie. W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was. Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie.
 
Nie sposób rozważać dzisiejszą Ewangelię, przechodząc obojętnie wobec poprzedzających ją czytań. Kiedy czytamy liturgię słowa z niedzieli 17 maja zauważamy, że nasze życie i wzrost w wierze najczęściej przebiegają pewnymi etapami: poznawanie Słowa Bożego, przyjecie Go i ostatecznie życie Nim dzięki łasce Ducha Świętego.

W pierwszym czytaniu (Dz 8,5-8.14-17) słyszymy jak Filip głosi Chrystusa w Samarii, a ludzie- tłumy słuchają Słowa z uwagą i skupieniem. Tutaj nasuwa się pytanie: czy my potrafimy dać sobie w naszej codzienności czas na słuchanie, czytanie i rozważanie Słowa Bożego, ale nie w pośpiechu lub zmęczeniu, zasypiając nad Biblią, ale autentycznie z uwagą i „zachłannością”, skupiając tylko na Nim swoje myśli i uczucia? Mieszkańcy Samarii dzięki temu, że wykonali ten pierwszy krok zasłuchania się w Słowo Boże głoszone przez Filipa, które było poparte znakami i cudami, byli w stanie zrobić kolejny, czyli przyjąć to Słowo do swoich serc i umysłów. Nie da się poznać i przyjąć Słowa, którego nie usłyszeliśmy. Dzieje Apostolskie w tym fragmencie opisują, że w Samarii zapanowała wielka radość. To musiał być owoc przyjęcia tego Słowa. Tutaj rodzi się kolejne pytanie do nas: czy jesteśmy ludźmi pełnymi radości wynikającej z życia ze Słowem Bożym? Jakie są nasze pierwsze myśli po przebudzeniu, jak wyglądają nasze relacje, codzienne rozmowy, najprostsze zdania, które do siebie wypowiadamy, jakimi emocjami są one nacechowane? Czego mogą nauczyć się nasze dzieci przysługujących się tym rozmowom? Ludzie z Samarii, po przyjęciu Słowa Bożego, byli gotowi na modlitwę o wylanie Ducha Świętego. Dzieje Apostolskie w dalszej części opisują, że apostołowie kładli na nich ręce, a oni otrzymywali Ducha Świętego.

W drugim czytaniu (1P 3,15-18) Święty Piotr mówi …”bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei, która w was jest”. Zadajmy sobie kolejne pytanie: czy my bronimy tej nadziei, czy w ogóle mamy czego bronić, to znaczy czy ona po prostu w nas jest? Pewnie większość z nas, jeśli nie każdy, może potwierdzić, że spotykamy się z ludźmi, z sytuacjami, które domagają się od nas potwierdzenia naszej wiary w codzienności. Niemożliwe jest bycie zawsze gotowym do dawania świadectwa, bez przyjęcia Słowa Bożego i Ducha Świętego z jego darami  i owocami.

W dzisiejszej Ewangelii (J 14,15-21) Jezus mówi do nas, że miarą naszej miłości wobec Niego jest życie zgodne z jego nauką, słowem, i zachowywanie przykazań. Zapewnia On nas o Swoim wstawiennictwie przed Ojcem, abyśmy otrzymali Ducha Prawdy, aby był On z nami na zawsze. O ile dary Ducha Świętego są nam znane, to pewnie większość z nas, będzie miała trudność z wskazaniem owoców Jego obecności, a są nimi: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność i opanowanie. Czy w nas obecny jest Duch Święty ze swoimi owocami? A jeśli ich nie ma, to dlaczego tak jest? Jezus mówi nam w dzisiejszej Ewangelii, że świat nie może przyjąć Ducha Świętego, ponieważ go nie zna i nie widzi. Na ile staramy się poznać Ducha Świętego z jego działaniem, jak często przyzywamy jego pomocy w podejmowaniu codziennych decyzji i jak bardzo jesteśmy otwarci na jego działanie?

Obecność Ducha Świętego, sprawia, że czujemy tęsknotę za poznaniem Boga i jego Słowa, co więcej, zaczynamy żyć tym Słowem i głosić je swoimi czynami.  „Kto ma moje przykazania i je zachowuje, ten Mnie miłuje”… Boża obecność w Nas sprawia, ze po prostu nie potrafimy inaczej.  Niech dzisiejsze Słowo sprawi, że na nowo zatęsknimy za Bożym Duchem i radością wynikającą z jego obecności w naszych sercach.
 

10.05.2020 – V NIEDZIELA WIELKANOCNA

(J 14, 1-12 )
Jezus powiedział do swoich uczniów: "Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę". Odezwał się do Niego Tomasz: "Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?" Odpowiedział mu Jezus: "Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście". Rzekł do Niego Filip: "Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy". Odpowiedział mu Jezus: "Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: Pokaż nam Ojca? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie, wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca".
 
Jezus w rozmowie ze swoimi uczniami mówi im, że musi odejść do Ojca, aby przygotować mieszkanie w niebie. Zapewnia jednak, że powtórnie przyjdzie, aby nas wszystkich zabrać do Siebie, byśmy wspólnie zjednoczeni byli tam, gdzie On jest. Apostołowie jednak nie zrozumieli dokąd idzie Jezus i odpowiedzieli Mu pytaniem ,,Panie, nie wiemy dokąd idziesz. Jak możemy znać drogę?. Odpowiedział im Jezus ,,Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem. 
 
Ta odpowiedź jest wskazówką dla nas. Jest On Drogą, która prowadzi przez przykazania, w miłości i zaufaniu do Boga i bliźniego. Nie jest Ona zawsze łatwa. Niekiedy pojawiają się trudności, upadki, zwątpienia, lęk, samotność oraz inne formy załamania, lecz to wtedy trzeba się zwrócić ku Niemu i powrócić na właściwą drogę, która prowadzi ku świętości. 
 
W Chrystusie widzimy swoje odbicie niczym w lustrze. Możemy poznać i zobaczyć wszystko o sobie samym. To jest właśnie ta Prawda, którą on Sam się nazywa. Jest to cudowne, ponieważ przez to czujemy się dziećmi Bożymi a On się nami opiekuje i chce dla nas jak najlepiej. 
 
Mimo wszystkich grzechów i upadków, On cierpliwie na nas czeka. Wie, że jesteśmy grzeszni, ale poprzez Jego miłosierdzie, ciągle daje nam nową szanse. Powinniśmy Mu być za to ogromnie wdzięczni. 
 
Obecność Jego jak i miłość wykrywalna jest podczas każdej Eucharystii. Ofiaruje On nam Siebie samego w postaci żywej Komunii Świętej. To moment, w którym Jego krew płynie w naszych żyłach. Jesteśmy całkowicie w Nim zanurzeni. To szczyt łączności Życia Jego wraz z naszym, które jest ogromnym darem. Cóż więcej można oczekiwać od swojego Stwórcy, jak nie to, iż On Sam przenika nas i naszych bliskich Swoim Życiem?

Lucyna i Leszek z dziećmi
 

03.05.2020 – IV NIEDZIELA WIELKANOCNA

(J 10, 1-10)
Jezus powiedział: "Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec. Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, a owce postępują za nim, ponieważ głos jego znają. Natomiast za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych". Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni nie pojęli znaczenia tego, co im mówił. Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Ja jestem bramą owiec. Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich, owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie paszę. Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie i miały je w obfitości.
 
Jezus jako Dobry Pasterz zestawia się z tymi, którzy jako „złodzieje i zbójcy” wdzierają się do zagrody, po to, aby kraść i niszczyć. Przeciwnik wysyła swoje sługi, które niczym wilki w owczych skórach wchodzą do stada, by niszczyć je od środka. Są oni niejednokrotnie zwodzicielami, którzy pozornie oferują nam więcej, lepiej i szybciej, niż Jezus nam może dać. Obecnie takimi zwodzicielami są m.in. ruchy feministyczne, które swoimi programami żądają legalizacji aborcji, angażując w demonstracje nawet własne dzieci. Wszystko to, pod pozorem dobra oraz walki o wolność, równość i tolerancję. Ich hasła niszczą miłość i jedność rodzin, stawiając przy tym jedynie na własny komfort i wygodę. Oni nie znają głosu Pasterza, bo prawdziwa Miłość, w przeciwieństwie tej, do której się odwołują, ma na sobie znamiona krzyża. Jezus wzywa nas do miłości. Miłości od chwili poczęcia, niezależnie od okoliczności. Niejednokrotnie ze ,,zła " wyprowadza dobro. 

Wpatrując się jako małżonkowie w Chrystusa ukrzyżowanego, odkrywamy, że miłość daje siebie, ale sobą nie zniewala, cierpi, ale nie złorzeczy, sama umiera, by dać życie innym. Na Golgocie uczymy się prawdziwej miłości, naśladując w tym „Tego, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala” (Hbr 12,2), a przez to uczymy jej własne dzieci. Miłość jest istotą Boga i tylko ten kto jej doświadczył, kto ją poznał, będzie w stanie dokonać właściwych wyborów, nie pozwoli się łatwo sprowadzić z drogi prawdy, dlatego „inwestując” w relację z Bogiem, inwestujemy we własną rodzinę, a jest to posunięcie, które na pewno się opłaca, bo prowadzi nas do pełni życia w obfitości.
 
Aneta i Piotr