social/twitter_normal.png social/youtube_normal.png

Rodzinne czytanie Biblii

„Nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa” – to słowa św. Hieronima, jednego z najwybitniejszych w dziejach świata tłumaczy Biblii.

Papież Benedykt mówił:” Słowo Boże przenika wszystkie czasy, zmieniają się różne idee. To, co dzisiaj jest najnowocześniejsze, jutro będzie przestarzałe. Tymczasem Słowo Boże pozostaje na zawsze. Ono się nie starzeje. W nim jest życie wieczne.

Biblia to list Boga, naszego Stwórcy i Pana, kierowany osobiście do każdego z nas. Mamy więc przywilej i obowiązek, jako chrześcijanie, żeby czytać ten list i odpowiadać w swoim sercu na Boże Słowo. Bo tylko w ten sposób zbudujemy trwałą osobistą relację z Bogiem, który jest miłością. 

Ten list trzeba czytać i nie wolno go ignorować , dlatego zapraszamy do dzielenia się z nami refleksją z rodzinnej lektury niedzielnej Ewangelii. Ufamy, że te krótkie rozważania pomogą nam poznawać Chrystusa i jeszcze bardziej umiłować Słowo Boże.

 

09.08.2020 – XIX NIEDZIELA ZWYKŁA

(Mt 14,22-33)
Gdy tłum został nasycony, zaraz Jezus przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już sporo stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Jezus zaraz przemówił do nich: Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się! Na to odezwał się Piotr: Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie! A On rzekł: Przyjdź! Piotr wyszedł z łodzi, i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: Panie, ratuj mnie! Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: Czemu zwątpiłeś, małej wiary? Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: Prawdziwie jesteś Synem Bożym.
 
 

02.08.2020 – XVIII NIEDZIELA ZWYKŁA

(Mt 14, 13-21)
Gdy Jezus usłyszał o śmierci Jana Chrzciciela, oddalił się stamtąd łodzią na pustkowie, osobno. Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo. Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych. A gdy nastał wieczór, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: "Miejsce to jest pustkowiem i pora już późna. Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności". Lecz Jezus im odpowiedział: "Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść!" Odpowiedzieli Mu: "Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb". On rzekł: "Przynieście Mi je tutaj". Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby, dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do syta, a z tego, co pozostało, zebrano dwanaście pełnych koszy ułomków. Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci.
 
 


26.07.2020 – XVII NIEDZIELA ZWYKŁA

(Mt 13,44-52)
Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Z radości poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca, poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili. Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Zrozumieliście to wszystko? Odpowiedzieli Mu: Tak jest. A On rzekł do nich: Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare.


 

19.07.2020 – XVI NIEDZIELA ZWYKŁA

(Mt 13,24-43)
Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść: Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł. A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast? Odpowiedział im: Nieprzyjazny człowiek to sprawił. Rzekli mu słudzy: Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go? A on im odrzekł: Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza. Inną przypowieść im powiedział: Królestwo niebieskie podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał na swej roli. Jest ono najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyrośnie, jest większe od innych jarzyn i staje się drzewem, tak że ptaki przylatują z powietrza i gnieżdżą się na jego gałęziach. Powiedział im inną przypowieść: Królestwo niebieskie podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż się wszystko zakwasiło. To wszystko mówił Jezus tłumom w przypowieściach, a bez przypowieści nic im nie mówił. Tak miało się spełnić słowo Proroka: Otworzę usta w przypowieściach, wypowiem rzeczy ukryte od założenia świata. Wtedy odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do Niego uczniowie i prosili Go: Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście! On odpowiedział: Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie. Jak więc zbiera się chwast i spala ogniem, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego. Kto ma uszy, niechaj słucha!

 

12.07.2020 – XV NIEDZIELA ZWYKŁA

(Mt 13,1-23)
Tego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami: Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał niektóre [ziarna] padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na miejsca skaliste, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne w końcu padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. Kto ma uszy, niechaj słucha! Przystąpili do Niego uczniowie i zapytali: Dlaczego w przypowieściach mówisz do nich? On im odpowiedział: Wam dano poznać tajemnice królestwa niebieskiego, im zaś nie dano. Bo kto ma, temu będzie dodane, i nadmiar mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą również to, co ma. Dlatego mówię do nich w przypowieściach, że otwartymi oczami nie widzą i otwartymi uszami nie słyszą ani nie rozumieją. Tak spełnia się na nich przepowiednia Izajasza: Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli: i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił. Lecz szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą. Bo zaprawdę, powiadam wam: Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli. Wy zatem posłuchajcie przypowieści o siewcy! Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze. Posiane na miejsce skaliste oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; ale nie ma w sobie korzenia, lecz jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje. Posiane między ciernie oznacza tego, kto słucha słowa, lecz troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. Posiane w końcu na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je. On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny.


W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus występuje w roli siewcy, my ludzie jesteśmy ziarnami. Ukazuje On różne typy wiary ludzkiej. Jedni chrześcijanie po spotkaniu z Bogiem w Eucharystii, ulegają pokusie grzechu i ich „ziarno” obumiera. Zaś inni bez „korzenia” wiary wyniesionego z domu rodzinnego, zasianego przez katechetów  -  „usychają” jak ziarno rzucone na glebę skalistą. Inni ludzie zdeterminowani przez złe środowisko, zostają przez nie zagłuszeni, jak ziarno rzucone między ciernie. W końcu są Ci, którzy żyją z Bogiem w sercu i dają wielokrotne plony szerząc wiarę dookoła siebie. 

Pan Jezus wzywa każdego z nas do wydania „plonów”. Każdy z nas powinien się starać by jego serce było żyzną i urodzajną glebą dla wzrostu Słowa Bożego. Bóg daje równe szanse każdemu człowiekowi, tyle samo łaski, jedni słowo to przyjmują i dają obfity plon, inni są zamknięci i nie chcą tego słowa przyjąć. Plon zależny jest od zaangażowania, od wprowadzania słowa w czyn.

Jaką „glebą” jest nasze serce? To pytanie dziś kieruje do nas Pan. Odpowiedzi na postawione pytanie powinien udzielić każdy z głębi swej duszy. Niezależnie, jakiej odpowiedzi udzielimy, należy swoją wiarę pielęgnować, odświeżać, pogłębiać, zgłębiać, kontemplować, wydawać plon, nawet najmniejszy plon, a najlepiej jeszcze większy niż dotąd. 

Wszyscy z nas, których Bóg obdarzył łaską bycia rodzicem, otrzymali od Boga „ziarenka” – nasze dzieci, które otaczamy opieką i pielęgnujemy by wzrastały w wierze i umacniały się w niej. Do nas rodziców należy ważne zadanie przekazywania Słowa Bożego i dawanie przykładu codziennego życia w zgodzie z Ewangelią. Nasze decyzje i nasza otwartość na działanie Boga będzie determinować czy zasiane ziarno wyda plon?  I jaki plon wyda?

Warto również przypomnieć słowa „Posiane wreszcie na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je.” Jezus napomina nas, że nie wystarczy tylko słuchać Słowa Bożego, ale także je rozumieć. Jednocześnie przestrzega tych, którzy słuchają, a nie rozumieją, że „umrą” jak to ziarno rzucone na drogę. 

„Kto ma uszy, niechaj słucha”… -  rozumie i czyni wg Słowa Bożego ….

Joanna i Piotr z dziećmi 

05.07.2020 – XIV NIEDZIELA ZWYKŁA

(Mt 11,25-30)
W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie.

Wczytując się w słowa Ewangelii Św. Mateusza w pierwszej kolejności dostrzegliśmy jak bardzo jest ona na czasie, jak wielu z nas powinno skorzystać z zaproszenia Jezusa, który mówi  „przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”.

Żyjemy w dobie pośpiechu, pogoni za dobrami materialnymi, zatracamy to, co w życiu najważniejsze – wiara, rodzina, relacje z innymi często mają wymiar bardzo powierzchowny.

Proza życia, rutyna, choroby powodują, że tracimy radość życia, popadamy w depresje, w uzależnienia, szukamy pomocy u różnych specjalistów, a tymczasem może warto zwolnić tempo życia, zastanowić się czy tak naprawdę tylko o to w życiu chodzi żeby mieć i być?
Jezus jak dobry Ojciec, czeka na nas zmęczonych, schorowanych, nieszczęśliwych byśmy znaleźli u Niego pocieszenie, wyciszenie. Daje nam Sakramenty święte, Eucharystię, słowo Boże- to czerpanie ze źródeł wiary daje ukojenie, chwila spotkania z Jezusem w modlitwie  pozwala  inaczej patrzeć na codzienność, wnosi w nasze życie większy pokój, harmonię, wystarczy  znaleźć czas na to spotkanie.  

Jest jednak jeden warunek, żeby dostrzec pomoc Bożą, żeby poczuć ,że Jezus jest z nami, że mamy w Nim oparcie i poczucie, że nie jesteśmy sami  - tym warunkiem jest posiadanie pokory, pewnej dziecięcości, która otworzy nasz umysł i nasze serca na wolę Bożą. Traktujmy Boga jak naszego Ojca, który nas kocha i  chce naszego dobra, a my po prostu bądźmy Jego dziećmi.

Stasia i Piotrek z dziećmi
 

28.06.2020 – XIII NIEDZIELA ZWYKŁA

(Mt 10,37-42)
Jezus powiedział do apostołów: Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka, jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego, jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody.

Pierwsza myśl jaka nam się nasuwa do słów Jezusa w dzisiejszej Ewangelii to pierwsze przykazanie ,, Nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną,,
Jak mówi Jezus naszym bożkiem może być ojciec, matka, dzieci, najbliższa rodzina, która sprawia że tylko ją adorujemy, nikogo poza nią nie dostrzegamy.
Naszym bożkiem może być wszystko co nas otacza, a nie jest zgodne z wolą Bożą. Przecież w dzisiejszym świecie jest tak wiele pokus, zniewoleń, które oddalają nas od Boga.

Mamona ukazuje się jako alternatywa dla Boga.Równie dobrze mogą to być dobra materialne, które przysłaniają całą prawdę o sensie naszego ziemskiego istnienia. O czym zapewnia Jezus słowami,, kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je,, Mówi do nas, że jeśli On będzie na pierwszym miejscu wszystko inne będzie na właściwym miejscu. Bóg tak bardzo pragnie abyśmy Jemu oddali swe życie, byśmy kochali Go całym sercem, duszą i umysłem.

Bardzo poruszyły nas słowa,, kto nie bierze swego krzyża a idzie za mną, nie jest mnie godzien,, Krzyż jest znakiemcierpienia, smutku, znużenia, choroby. Żyjemy w czasach gdzie wszystko ma być piękne, idealne, przyjemne, ma być zgodne z naszym planem, więc niejeden zada pytanie po co nam się godzić na ten krzyż. A przecież przyjęcie krzyża jest znakiem naszej miłości do Boga. On się o nas troszczy, pomoże znieść wszelkie trudy. Gdy nasz krzyż codzienności podejmujemy z Jezusem prowadzi nas do prawdziwej i bezinteresownej miłości, wzrastamy do nowego życia, Bożego  życia.

Krzyż to ogrom miłości Boga, który z miłości do nas wydaje Swego jedynego Syna na śmierć. O tym symbolu miłości Boga do nas nie wolno nam zapomnieć. Czy my potrafimy swoje życie oddać Bogu? Czy jesteśmy zdolni do takiej miłości? 

Aneta i Roman z dziećmi
 

21.06.2020 – XII NIEDZIELA ZWYKŁA

(Mt 10,26-33)
Jezus powiedział do swoich apostołów: Nie bójcie się ludzi. Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie na świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach! Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli. Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.

Dzisiaj wszyscy czegoś się boimy. Czujemy lęk przed utratą pracy, brakiem pieniędzy, nieudanymi wakacjami, starością czy  koronawirusem. Trudno nam również otwarcie przyznać się do naszej wiary – bo przecież  Internet , telewizja, albo nawet zwykłe rozmowy towarzyskie aż kipią szyderstwem z religii i świętości. Boimy się złośliwej uwagi koleżanki, albo miny kolegi, ich porozumiewawczych spojrzeń. Ciężko nam powiedzieć głośno : „ Ja także jestem Kościołem!”

Chociaż gryzie nas przy tym sumienie, bo naszym dziadkom i ojcom było znacznie ciężej, żyli w naprawdę strasznych czasach – a jednak się nie bali. Nawet dzisiaj w różnych częściach świata chrześcijan stawia się pod murem i pozbawia się ich życia w brutalny sposób  za to, że nie okazują lęku. Ci ludzie idą na śmierć z własnego wyboru, zupełnie jak starożytni męczennicy. Zapewne w godzinie próby odczuwają strach – są przecież tylko ludźmi, nawet Chrystus płakał w Ogrojcu – ale coś daje im siłę by wytrwać.

Może po prostu pamiętają słowa Jezusa: „ Nie bójcie się!” Jezus mówi , żeby nie przejmować się naszymi lękami i codziennymi zmartwieniami . Nawet lękiem przed śmiercią. On nad wszystkim czuwa. Policzył nawet włosy na naszych głowach. Jego kontrola jest całkowita. Musimy tylko pamiętać o tym, co najważniejsze. Każdy kiedyś umrze. Ciało rozsypie się w proch, ale wciąż zostanie żywa, nieśmiertelna dusza i to właśnie o nią powinniśmy się martwić.

Dziś Pan Bóg poznaje nas w kościele , mimo, że zasłaniamy twarze maseczkami. Kiedyś też rozpozna nas i nagrodzi naszą wierność.
 
Agnieszka i Michał
 

14.06.2020 – XI NIEDZIELA ZWYKŁA

(Mt 9, 36 – 10, 8)
Jezus, widząc tłumy, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce niemające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: "Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo". Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości. A oto imiona dwunastu apostołów: pierwszy – Szymon, zwany Piotrem, i brat jego Andrzej, potem Jakub, syn Zebedeusza, i brat jego Jan, Filip i Bartłomiej, Tomasz i celnik Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Tadeusz, Szymon Gorliwy i Judasz Iskariota, ten, który Go zdradził. Tych to Dwunastu wysłał Jezus i dał im takie wskazania: «Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego. Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie".

Jezus głosił słowo Boże chodząc po wioskach i miastach, litował się nad ludźmi, bo byli niczym owce niemające pasterza i obrońcy. Wielu z nich uwierzyło, że Jezus Jest Synem Bożym, że spotkali w swoim życiu Boga, wielu jednak dalej nie miało swojego pasterza, wielu się zagubiło. Jezus chce ich odnaleźć, ale potrzebuje pomocy.  

Przywołuje wiec do siebie apostołów, daje im władze nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości. Wysyła dwunastu by odnaleźli zagubione owce, pokazując w ten sposób swoją wielką miłość i troskę o ludzi.  Apostołowie mają za zadanie głosić o nadejściu królestwa bożego, że ono jest bardzo blisko i każdy, kto uwierzy może do niego wejść. 

Apostołowie będą służyć i głosić ewangelie bezinteresownie, zostali wybrani przez Jezusa: „Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie”. Ich osobiste potrzeby schodzą teraz na drugi plan, zapłatą będzie życie wieczne, a celem staje się dobro wszystkich ludzi. Pan Jezus rozsyła ich by jak najwięcej zagubionych owiec mogło doświadczyć miłości Boga i miało możliwość uczestniczenia w zbawieniu.

Dziś również Jezus powołuje sobie współpracowników spośród ludzi - kapłanów, aby pomagali Mu rozgłaszać prawdę o Bożej miłości. Jezus wzywa nas też do modlitwy, oto by nigdy nie zabrakło tych, którzy odpowiedzą na jego wezwanie. By robotników pokoju, miłości i dobra nigdy nie było mało. 

To wezwanie Jezusa dotyczy także każdego z nas, powinniśmy codziennie głosić jego naukę: swoim życiem, czynami, pracą i dobrym słowem. Każdy w swoim życiu, w swej szarej codzienności może stawać się apostołem Chrystusa.
N.L.M.M. Sambor
 

07.06.2020 – UROCZYSTOŚĆ TRÓJCY PRZENAJŚWIĘTSZEJ

(J 3, 16-18 )
Jezus powiedział do Nikodema: "Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego".

Wszystko zaczęło się od Bożej Miłości. To z miłości Bóg posłał nam swojego Syna na świat, aby Jego Jednorodzony, Umiłowany przez Ojca Syn, wybawił nas z niewoli grzechu i zła. Każdy, kto wierzy w Jezusa, otwiera sobie drogę do zbawienia.

Bóg nie posłał swojego Syna po to, aby świat potępić, ale po to, aby świat został przez Niego zbawiony.

Bóg ukochał tak mocno swoje stworzenie – człowieka, że pozwolił, aby Jego Umiłowany Syn zginął okrutną śmiercią. Chrystus został nam darowany, aby oddać życie w moje miejsce, za mój grzech. To niczym niezasłużona łaska.

To tylko Jezus ma moc wyrwać człowieka ze śmierci wiecznej. Wiara w to daje nam gwarancję osiągnięcia zbawienia, a niewiara grozi potępieniem. Nie po to Bóg – Jezus umarł na krzyżu za nasze grzechy, żeby je wyliczać, ale żeby wierzyć, że On jest Światłością Świata i do tej Światłości winniśmy się zbliżać wierząc w Jego Imię.

Kontemplujmy Jego ziemskie życie, Jego słowa i czyny i wszystko, co nam objawił i wierzmy ufając, że będziemy zbawieni.
Marta i Andrzej Prokop z dziećmi
 

31.05.2020 – UROCZYSTOŚĆ ZESŁANIA DUCHA ŚWIĘTEGO

(J 20, 19-23 )
Wieczorem w dniu Zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane.

W Starym Testamencie słowo "tchnął" z j.greckiego emfysao występuje w kontekście ulepienia,stworzenia człowieka oraz przekazania ducha ,który ożywia umarłych.W ewangelii wg św. Jana  Jezus dokonuje niejako nowego stworzenia. Jego tchnienie jest tchnieniem życia, ożywiającym uczniów. Duch daje życie.
 
Dzisiaj w Kościele obchodzimy wielką uroczystość, dziś jest Zesłanie Ducha Świętego. Duch Święty jest obiecanym darem od Ojca i Syna. To On uzdalnia chrześcijan do wiary, udzielając swoich darów.   Módlmy się, abyśmy każdego dnia żyli Duchem Świętym, Ożywicielem i byli posłuszni Jego natchnieniom.                                                                                                             
Renata  z rodziną
 

24.05.2020 – UROCZYSTOŚĆ WNIEBOWSTĄPIENIA PAŃSKIEGO

(Mt 28, 16-20 )
Jedenastu uczniów udało się do Galilei na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus zbliżył się do nich i przemówił tymi słowami: "Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.

Zakończenie ewangelii według świętego Mateusza to opis spotkania zmartwychwstałego Jezusa z apostołami. W całej swojej Ewangelii ewangelista Mateusz opisuje takie wydarzenie tylko jeden raz. Wydaje się być nieprzypadkowym miejsce tego spotkania. Galilea, do której Jezus polecił uczniom przybyć, to miejsce, które ma dla nich szczególne znaczenie. To tam, w przeciwieństwie do Jerozolimy, miały miejsce wydarzenia bardzo miłe uczniom. Ta pogańska prowincja, to przede wszystkim miejsce ich powołania i ich decyzji o pójściu za Jezusem. Każdy z nas powinien mieć takie miejsce, gdzie mógłby spotykać Jezusa i z nim rozmawiać. Swoją własną Galileę.

Jezus, odchodząc do swojego Ojca, zostawia apostołom swoje ostatnie życzenie. Nakreśla przed nimi misję, by przekroczyli granice Izraela, aby zanieść całemu światu światło Ewangelii. Prosi, by uczniowie byli świadkami Jego nauki, by nauczali i chrzcili wszystkie narody.  Misja postawiona przed uczniami była niewątpliwie trudna do wypełnienia. Lęk, który w pierwszej chwili towarzyszył ich sercom został bardzo szybko uleczony przez obietnicę, którą Jezus złożył w swoim ostatnim zdaniu wypowiedzianym do apostołów. Zapewnił ich o swojej wiecznej obecności przy nich, o swojej bliskości i wsparciu. Obietnica ta nie dotyczy tylko Jego uczniów, ale wszystkich, którzy zdecydowali się w swoim życiu głosić Ewangelię.

Bóg umacnia nas każdego dnia, a z zapewnieniem Jego stałej bliskości z nami powinniśmy odważnie nieść prawdę całemu światu. Jak mówił święty Jan Paweł II do młodzieży: „Nie wystarczy odkryć Chrystusa, trzeba go nieść innym! Chrystus wam ufa i liczy na waszą współpracę. Chrystus was potrzebuje. Odpowiedzcie na jego wezwanie z odwagą i zapałem Waszej młodości.”

Agnieszka i Grzegorz z synami


17.05.2020 – VI NIEDZIELA WIELKANOCNA

(J 14, 15-21 )
Jezus powiedział do swoich uczniów: "Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze, Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie. Nie zostawię was sierotami: Przyjdę do was. Jeszcze chwila, a świat nie będzie już Mnie oglądał. Ale wy Mnie widzicie, ponieważ Ja żyję i wy żyć będziecie. W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was. Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie.
 
Nie sposób rozważać dzisiejszą Ewangelię, przechodząc obojętnie wobec poprzedzających ją czytań. Kiedy czytamy liturgię słowa z niedzieli 17 maja zauważamy, że nasze życie i wzrost w wierze najczęściej przebiegają pewnymi etapami: poznawanie Słowa Bożego, przyjecie Go i ostatecznie życie Nim dzięki łasce Ducha Świętego.

W pierwszym czytaniu (Dz 8,5-8.14-17) słyszymy jak Filip głosi Chrystusa w Samarii, a ludzie- tłumy słuchają Słowa z uwagą i skupieniem. Tutaj nasuwa się pytanie: czy my potrafimy dać sobie w naszej codzienności czas na słuchanie, czytanie i rozważanie Słowa Bożego, ale nie w pośpiechu lub zmęczeniu, zasypiając nad Biblią, ale autentycznie z uwagą i „zachłannością”, skupiając tylko na Nim swoje myśli i uczucia? Mieszkańcy Samarii dzięki temu, że wykonali ten pierwszy krok zasłuchania się w Słowo Boże głoszone przez Filipa, które było poparte znakami i cudami, byli w stanie zrobić kolejny, czyli przyjąć to Słowo do swoich serc i umysłów. Nie da się poznać i przyjąć Słowa, którego nie usłyszeliśmy. Dzieje Apostolskie w tym fragmencie opisują, że w Samarii zapanowała wielka radość. To musiał być owoc przyjęcia tego Słowa. Tutaj rodzi się kolejne pytanie do nas: czy jesteśmy ludźmi pełnymi radości wynikającej z życia ze Słowem Bożym? Jakie są nasze pierwsze myśli po przebudzeniu, jak wyglądają nasze relacje, codzienne rozmowy, najprostsze zdania, które do siebie wypowiadamy, jakimi emocjami są one nacechowane? Czego mogą nauczyć się nasze dzieci przysługujących się tym rozmowom? Ludzie z Samarii, po przyjęciu Słowa Bożego, byli gotowi na modlitwę o wylanie Ducha Świętego. Dzieje Apostolskie w dalszej części opisują, że apostołowie kładli na nich ręce, a oni otrzymywali Ducha Świętego.

W drugim czytaniu (1P 3,15-18) Święty Piotr mówi …”bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei, która w was jest”. Zadajmy sobie kolejne pytanie: czy my bronimy tej nadziei, czy w ogóle mamy czego bronić, to znaczy czy ona po prostu w nas jest? Pewnie większość z nas, jeśli nie każdy, może potwierdzić, że spotykamy się z ludźmi, z sytuacjami, które domagają się od nas potwierdzenia naszej wiary w codzienności. Niemożliwe jest bycie zawsze gotowym do dawania świadectwa, bez przyjęcia Słowa Bożego i Ducha Świętego z jego darami  i owocami.

W dzisiejszej Ewangelii (J 14,15-21) Jezus mówi do nas, że miarą naszej miłości wobec Niego jest życie zgodne z jego nauką, słowem, i zachowywanie przykazań. Zapewnia On nas o Swoim wstawiennictwie przed Ojcem, abyśmy otrzymali Ducha Prawdy, aby był On z nami na zawsze. O ile dary Ducha Świętego są nam znane, to pewnie większość z nas, będzie miała trudność z wskazaniem owoców Jego obecności, a są nimi: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność i opanowanie. Czy w nas obecny jest Duch Święty ze swoimi owocami? A jeśli ich nie ma, to dlaczego tak jest? Jezus mówi nam w dzisiejszej Ewangelii, że świat nie może przyjąć Ducha Świętego, ponieważ go nie zna i nie widzi. Na ile staramy się poznać Ducha Świętego z jego działaniem, jak często przyzywamy jego pomocy w podejmowaniu codziennych decyzji i jak bardzo jesteśmy otwarci na jego działanie?

Obecność Ducha Świętego, sprawia, że czujemy tęsknotę za poznaniem Boga i jego Słowa, co więcej, zaczynamy żyć tym Słowem i głosić je swoimi czynami.  „Kto ma moje przykazania i je zachowuje, ten Mnie miłuje”… Boża obecność w Nas sprawia, ze po prostu nie potrafimy inaczej.  Niech dzisiejsze Słowo sprawi, że na nowo zatęsknimy za Bożym Duchem i radością wynikającą z jego obecności w naszych sercach.
 

10.05.2020 – V NIEDZIELA WIELKANOCNA

(J 14, 1-12 )
Jezus powiedział do swoich uczniów: "Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę". Odezwał się do Niego Tomasz: "Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?" Odpowiedział mu Jezus: "Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście". Rzekł do Niego Filip: "Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy". Odpowiedział mu Jezus: "Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: Pokaż nam Ojca? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie, wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca".
 
Jezus w rozmowie ze swoimi uczniami mówi im, że musi odejść do Ojca, aby przygotować mieszkanie w niebie. Zapewnia jednak, że powtórnie przyjdzie, aby nas wszystkich zabrać do Siebie, byśmy wspólnie zjednoczeni byli tam, gdzie On jest. Apostołowie jednak nie zrozumieli dokąd idzie Jezus i odpowiedzieli Mu pytaniem ,,Panie, nie wiemy dokąd idziesz. Jak możemy znać drogę?. Odpowiedział im Jezus ,,Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem. 
 
Ta odpowiedź jest wskazówką dla nas. Jest On Drogą, która prowadzi przez przykazania, w miłości i zaufaniu do Boga i bliźniego. Nie jest Ona zawsze łatwa. Niekiedy pojawiają się trudności, upadki, zwątpienia, lęk, samotność oraz inne formy załamania, lecz to wtedy trzeba się zwrócić ku Niemu i powrócić na właściwą drogę, która prowadzi ku świętości. 
 
W Chrystusie widzimy swoje odbicie niczym w lustrze. Możemy poznać i zobaczyć wszystko o sobie samym. To jest właśnie ta Prawda, którą on Sam się nazywa. Jest to cudowne, ponieważ przez to czujemy się dziećmi Bożymi a On się nami opiekuje i chce dla nas jak najlepiej. 
 
Mimo wszystkich grzechów i upadków, On cierpliwie na nas czeka. Wie, że jesteśmy grzeszni, ale poprzez Jego miłosierdzie, ciągle daje nam nową szanse. Powinniśmy Mu być za to ogromnie wdzięczni. 
 
Obecność Jego jak i miłość wykrywalna jest podczas każdej Eucharystii. Ofiaruje On nam Siebie samego w postaci żywej Komunii Świętej. To moment, w którym Jego krew płynie w naszych żyłach. Jesteśmy całkowicie w Nim zanurzeni. To szczyt łączności Życia Jego wraz z naszym, które jest ogromnym darem. Cóż więcej można oczekiwać od swojego Stwórcy, jak nie to, iż On Sam przenika nas i naszych bliskich Swoim Życiem?

Lucyna i Leszek z dziećmi
 

03.05.2020 – IV NIEDZIELA WIELKANOCNA

(J 10, 1-10)
Jezus powiedział: "Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec. Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, a owce postępują za nim, ponieważ głos jego znają. Natomiast za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych". Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni nie pojęli znaczenia tego, co im mówił. Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Ja jestem bramą owiec. Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich, owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie paszę. Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie i miały je w obfitości.
 
Jezus jako Dobry Pasterz zestawia się z tymi, którzy jako „złodzieje i zbójcy” wdzierają się do zagrody, po to, aby kraść i niszczyć. Przeciwnik wysyła swoje sługi, które niczym wilki w owczych skórach wchodzą do stada, by niszczyć je od środka. Są oni niejednokrotnie zwodzicielami, którzy pozornie oferują nam więcej, lepiej i szybciej, niż Jezus nam może dać. Obecnie takimi zwodzicielami są m.in. ruchy feministyczne, które swoimi programami żądają legalizacji aborcji, angażując w demonstracje nawet własne dzieci. Wszystko to, pod pozorem dobra oraz walki o wolność, równość i tolerancję. Ich hasła niszczą miłość i jedność rodzin, stawiając przy tym jedynie na własny komfort i wygodę. Oni nie znają głosu Pasterza, bo prawdziwa Miłość, w przeciwieństwie tej, do której się odwołują, ma na sobie znamiona krzyża. Jezus wzywa nas do miłości. Miłości od chwili poczęcia, niezależnie od okoliczności. Niejednokrotnie ze ,,zła " wyprowadza dobro. 

Wpatrując się jako małżonkowie w Chrystusa ukrzyżowanego, odkrywamy, że miłość daje siebie, ale sobą nie zniewala, cierpi, ale nie złorzeczy, sama umiera, by dać życie innym. Na Golgocie uczymy się prawdziwej miłości, naśladując w tym „Tego, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala” (Hbr 12,2), a przez to uczymy jej własne dzieci. Miłość jest istotą Boga i tylko ten kto jej doświadczył, kto ją poznał, będzie w stanie dokonać właściwych wyborów, nie pozwoli się łatwo sprowadzić z drogi prawdy, dlatego „inwestując” w relację z Bogiem, inwestujemy we własną rodzinę, a jest to posunięcie, które na pewno się opłaca, bo prowadzi nas do pełni życia w obfitości.
 
Aneta i Piotr