social/twitter_normal.png social/youtube_normal.png

Uzdrowienie w mocy Jezusa

Msza Św. z modlitwą o uzdrowienia duszy i ciała.

Każdego miesiąca, w ostatni piątek,  w kościele św. Jakuba ludzie gromadzą się, aby wielbić Boga i modlić się o uwolnienie od zniewoleń i uzdrowienie duszu i ciała.

Zazwyczaj, kiedy mówimy o zniewoleniu, myślimy o alkoholizmie, narkomanii czy papierosach. Jednak okazuje się, że jest ich znacznie więcej. Współczesny człowiek dotknięty jest wieloma zniewoleniami, doświadcza bardzo wielu ograniczeń, które wiążą jego wolność Dziecka Bożego.

Pan Bóg chce nas uzdrawiać, wyzwalać z niewoli naszych grzechów, chce leczyć nasze rany, przywracać nam zdrowie duszy i ciała. Przecież „w Jego ranach jest nasze zdrowie”.(Iz 53,5).  Chrystus mówi o sobie, że po to przyszedł na świat, żeby dać nam życie i to życie w obfitości, tzn. żebyśmy mogli być szczęśliwi i cieszyć się błogosławieństwem Boga i doświadczyć uzdrawiającej mocy Boga.

Struktura nabożeństwa

  1. Modlitewne czuwanie rozpoczynamy o 18.00 Eucharystią.
  2. Po Mszy świętej z rozważaniem jest wystawienie Najświętszego Sakramentu i nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego (Koronka i Litania do Krwi Chrystusa)
  3. Następnie przebłagalna procesja z Najświętszym Sakramentem.
  4. Po procesji rozpoczyna się Uwielbienie połączone z modlitwą o uwolnienie od zniewoleń i uzdrowienie duszy i ciała.
  5. Błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem kończy czuwanie.
  6. Po zakończeniu nabożeństwa istnieje możliwość skorzystania z indywidualnej modlitwy wstawienniczej z nałożeniem rąk.

Intencje modlitewne można składać na kartkach w koszyczku umieszczonym na ołtarzu – w tych intencjach jest sprawowana Eucharystia.


Po błogosławieństwie Najświętszym Sakramentem następuje błogosławieństwo wody, soli i oleju. Są to sakramentalia, które mają nam przypomnieć, że wszystko w naszym życiu powinno kierować nasze myśli ku Bogu. Egzorcyzmowany olej, woda i sól służą potem do codziennego użytku w kuchni. Obrzęd ten nie ma żadnego znaczenia magicznego. Podobnie jak święcimy obrazy, pojazdy czy mieszkania, z których później normalnie korzystamy, tak samo korzystamy z wody, oleju i soli zgodnie z ich przeznaczeniem.

Na temat sakramentaliów więcej można dowiedzieć się z Katechizmu Kościoła Katolickiego nr 1667 – 1671 oraz na naszej stronie w zakładce WIARA NA CO DZIEŃ / SAKRAMENTALIA

Czym jest zniewolenie i zranienie?


Według przemyskiego egzorcysty, ks. Mariana Rajchela, zniewolenie, to wymuszenie działania, którego człowiek nie chce. Człowiek zniewolony nie chce czynić zła, ale jest to silniejsze od niego. Pijak przyrzeka sobie, że już nie będzie pił, bo to niszczy zdrowie i rodzinę. A jednak pije… Narkoman obiecuje sobie, że już nie będzie więcej ćpał, ale wkrótce szuka następnej „działki”… Dlaczego tak jest? Wyjaśnienia poszukajmy w Słowie Bożym. Św. Paweł w liście do Efezjan pisze: „Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom i Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw duchowym pierwiastkom zła na wyżynach niebieskich.” (Ef 6,12).

Tak więc człowiek zniewolony walczy nie tylko z własną słabością, ale przeciw „rządcom świata ciemności”. Doskonale wszyscy znamy to uczucie, o którym pisze św. Paweł: „Jestem bowiem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać - nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka. (Rz 7,18-20)

Różne są zniewolenia. Oprócz tych najpopularniejszych, jak alkohol, narkotyki, pornografia, dochodzi np. zniewolenie zakupami, telewizją, grami komputerowymi, hazardem, nadmierną dbałością o siebie, nienawiścią, nieprawymi więzami… Długo można by wymieniać…

Oprócz związania zniewoleniem, także zranienia, które nosimy, nie pozwalają nam przyjąć łaski uzdrowienia. Zranienia duszy, to różne wspomnienie, które burzą pokój serca. Sprawiają, że nie mogę myśleć o tamtych chwilach ze spokojem, budzą gniew, irytację, ból, sprzeciw… Może także zdarzyć się, że zranienia są ukryte, nie zdaję sobie z nich sprawy, ale często przeżywam stany przygnębienia, nic mnie nie cieszy, odczuwam wewnętrzną pustkę… To znaczy, że moja poraniona dusza woła do Boga o łaskę uzdrowienia wewnętrznego.


Czym jest uzdrowienie?

Uzdrowienie wewnętrzne polega na uznaniu Jezusa Chrystusa za Pana swojego życia, czyli poddaniu Jezusowi i Jego władzy swej przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Obejmuje przebaczenie krzywdzicielom, powierzenie swych bolesnych przeżyć i zranień. Dla Jezusa nie istnieje czas i przestrzeń. Dla Niego wszystko jest TU i TERAZ. Dlatego Jezus – jedyny uzdrowiciel człowieka, może dotknąć ludzkiej przeszłości i przeprowadzić człowieka przez nią bez szkody dla duszy, w taki sposób, aby zranienie zagoiło się i wspomnienia o tamtym bolesnym wydarzeniu nie burzyły pokoju. Podstawą jest jednak uznanie faktu, że ja potrzebuję uzdrowienia, natomiast warunkiem uzdrowienia jest przebaczenie.

O. Robert de Grandis rozróżnia pięć poziomów uzdrowienia:
 
  1. Najważniejsze z nich jest: uzdrowienie duchowe. Polega ono na uregulowaniu swej relacji z Bogiem, na przyjęciu łaski Bożej w sakramencie pokuty.
  2. Kolejny poziom, to uzdrowienie emocjonalne, które sprawia, że nasze reakcje, nasze emocje nie burzą Bożego pokoju, który przynosi Chrystus w spowiedzi świętej.
  3. Następny poziom, to uzdrowienie psychiczne, które zmienia sposób myślenia człowieka.
  4. Po nim następuje uzdrowienie relacji z ludźmi, kiedy potrafimy budować relacje z innymi na fundamencie miłości bratniej.
  5. Ostatnim, najmniej ważnym, choć najbardziej spektakularnym jest uzdrowienie fizyczne. Jest ono uwarunkowane pozostałymi, gdyż Jezus najpierw powiedział: "odpuszczają ci się twoje grzechy, a dopiero później: wstań i idź…" (por Mk 2,1-12).

Zaproszenie

 W ewangelii św. Marka czytamy:

"Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie».(Mk 16,15-18)

A zatem sam Pan Bóg dał człowiekowi władzę nad słabościami i złymi duchami. Związał ją jednak z wiarą i głoszeniem ewangelii. I zapisał dalej ewangelista:

"Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdził naukę znakami, które jej towarzyszyły." (Mk 16,20).

I tak, jak kiedyś, tak samo i dzisiaj Pan potwierdza naukę znakami, które jej towarzyszą.
 

Film - Jezus Żyje - Łódź 30.07.1996

Część 1 z 3:



Część 2 z 3:



Część 3 z 3:

Książka - Jezus Żyje:

TUTAJ można pobrać książkę w pliku PDF pt. "Jezus Żyje".

Wydanie oryginalne pt. „Jesus esta vivo” ukazało się w języku hiszpańskim.
„Publicaciones Kerygma", Meksyk 1984.

Tłumaczenia dokonano z wydania w języku francuskim pt. "Jesus a fait de moi un teraom",
Wydawnictwo Editions Renouveau Service, Pary 1985,ż

Imprimatur:
Olc-8/91
Wikariusz Generalny bp Marian Kruszyowicz Szczecin 27.11.1991 r.

Korekta:
Bożena Wojtkiewicz

ISBN 83-7041-020-0
 

Wielka moc. Artykuł o spotkaniu modlitewnym ks. Johna Bashobory w Krakowie.

Tego dnia Jezus przeszedł przez pękający w szwach krakowski kościół augustianów. Znikały nowotwory, martwe oczy odzyskiwały blask, a zniewoleni nałogami ludzie podnosili ręce, ocierając łzy szczęścia. Ciemnoskóry kapłan bierze do ręki monstrancję i rusza w tłum.

Spoceni, stłoczeni w kościele św. Katarzyny ludzie rozstępują się, tworząc wąskie alejki. Ksiądz wpatruje się w Hostię, szepcze modlitwy, błogosławi tłum. Ludzie na wózkach, niewidomi, głuchoniemi i osoby nękane setkami innych chorób wyciągają w nadziei ręce. W tle sączy się pieśń wielbienia. Ksiądz John Baptist Bashobora wraca do ołtarza. Podchodzi do mikrofonu.

Za każdym razem, gdy wypowiada słowo poznania, konkretni ludzie wstają i na oczach wszystkich dają świadectwo uzdrowienia. W kościele cisza jak makiem zasiał. – Jezus dotykał każdej osoby, która jest w świątyni – mówi. – W tej chwili uzdrawia osoby pogrążone w depresji. Jest tu kobieta, która ma przy sobie mnóstwo antydepresyjnych lekarstw. Możesz je wyciągnąć z torebki. Jesteś zdrowa! (brawa). Jest tu chłopak, którego 10 dni temu przyjaciele poczęstowali narkotykami. Masz z tego powodu koszmarne wyrzuty sumienia. Pan mówi, że narkotyki nie będą miały na ciebie wpływu, a ci, którzy ci je dali, też będą uwolnieni (brawa).

Bóg dotyka tych, którzy mają ogromne bóle głowy. Jest tu kobieta, która bierze bardzo dużo lekarstw. Z tyłu głowy ma narośl. Lekarze bali się ją zoperować. Ma 41 lat. Ma zniekształconą głowę. Pan cię uzdrawia. Podnieś rękę, daj świadectwo wszystkim (brawa).

Pan dotyka oczu. Jest wiele osób, które nie widziały na jedno oko. Zostały uzdrowione w czasie, gdy Jezus spoglądał na nie z monstrancji. Dajcie świadectwo wiary (brawa).

Jedna dziewczynka ma 12 lat, stoi ze swoim ojcem. Przyszła tu, by modlić się, by tata przestał pić. Ma na imię Justyna. Nie martw się. Gdy wrócisz do domu, twój tata nie będzie już pił (brawa).

Pan dotyka osoby chore na AIDS. Jest tu osoba, która 11 października zrobi test, który wykaże, że jest zdrowa.

Niektórzy przyszli na uwielbienie z papierosami. Pan Bóg wyrywa was z nałogu. Odtąd, gdy będziecie chcieli zapalić, będzie bardzo śmierdziało (śmiech). Zostawcie w ławkach paczki z papierosami, a my je potem pozbieramy i zaniesiemy Jezusowi (morze braw).

Skąd te uzdrowienia? – Są konsekwencją obietnicy Jezusa: Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy! – wyjaśnia ksiądz John Baptist Bashobora, diecezjalny koordynator Odnowy Charyzmatycznej w diecezji Mbarara w Ugandzie. Jest doktorem teologii. Studiował w Rzymie. Od kilku lat większość czasu spędza w podróży, głosząc Ewangelię i modląc się o uzdrowienie.

To ja zabiłam ci ojca: – Po cichu wyszepczcie imiona tych, którzy was skrzywdzili – mówi do mikrofonu – Wybaczcie im w imię Jezusa Chrystusa. Przebaczenie jest warunkiem uzdrowienia. Wie, co mówi. Gdy miał dwa lata, zmarł jego ojciec. Trafił na wychowanie do ciotki. Jako młody chłopak postanowił zostać księdzem. W dniu święceń ciocia podeszła do niego i nieśmiało powiedziała: Muszę ci coś wyznać... Gdy byłeś mały i trafiłeś do mnie, wiele razy myślałam o tym, by cię zabić. – Przebaczam ci, ciociu – odpowiedział. – Ale to nie wszystko. To ja otrułam twojego tatę… Przebaczył.

Od kilku lat jeździ po świecie, służąc charyzmatem uzdrowienia. To nie żadne czary-mary. To dar Ducha Świętego. Kapłan, którym Jezus posłużył się w czasie krakowskiej sesji Strumienie Wody Żywej, nazywa się Bashobora. Ale równie dobrze mógł nazywać się Jan Kowalski. To nie on uzdrawiał. Nie jest ważne, czy modli się irlandzka zakonnica Briege McKenna, pełen żaru o. Ricardo Araganaz czy francuski lekarz Philippe Madre.

To nie są uzdrowiciele. Nie serwują żadnych szamańskich sztuczek. Nie wabią jak Kaszpirowski i inni bioenergoterapeuci. Głoszą Jezusa, a Bóg potwierdza tę naukę znakami. Wszelkie wątpliwości rozwiało pierwsze czytanie: „Przechowujemy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas”. Ksiądz Bashobora był tylko glinianym naczyniem. Moc nie była z niego.